Au-delà: un.
A/N: Ten tekścik to zaledwie pierwsza z planowanej serii miniaturek z uniwersum arturiańskiego. Mają to być po trochu takie moje impresje literackie, po trochu wprawki warsztatowe (jak niektórzy wiedzą, moją wielką słabością są opisy i teksty niefabularne, muszę nad nimi popracować; stąd wybór tej, nie innej formy i konwencji), a po trochu zwyczajnie wyraz mojego uwielbienia dla Legend Arturiańskich. Właściwie to chciałam opublikować na angielskiej wersji bloga angielską wersję tekstu, przetłumaczoną przeze mnie, ale postanowiłam wrzucić tu też oryginał, dla porównania.
Endżoj, mam nadzieję. Liczę na komentarze i konstruktywną krytykę :)
Wszystkie nazwy, o ile nie są spolszczone, pochodzą z francuskiej wersji legendy, na niej bowiem głównie się opieram. (Ale nie tylko.)
Au-delà: un.
Na wzgórzach Carmélide rosły maki. Pyszniły się intensywną czerwienią wśród soczystej zieleni traw, nie niepokojone przez człowieka. Można było z najlepszą przyjaciółką wymknąć się o brzasku z zamku, ściągnąć ciężką spódnicę i w samej tylko halce pobiec polami i łąkami gdzie oczy poniosą, ścigając horyzont aż do utraty tchu. Potem ze śmiechem paść na kobierzec z mchu i liczyć przepływające w górze obłoki, słuchając przyjaznego brzęczenia pszczół i szumu liści w nieodległym lesie. Można było pleść wianki z maków i stokrotek, a potem wrzucać je do mieniącej się setkami słonecznych błysków rzeki i śledzić wzrokiem aż nie znikną z oczu za zakolem. A potem wrócić do zamku jeszcze przed śniadaniem i z zażenowaniem ukrywać rumieńce przed statecznymi gośćmi ojca.
Aż pewnego dnia nie można było. Małe drzwiczki w kuchni zostały zamknięte na głucho, most zwodzony podniesiono do góry, a bramę zabezpieczono ciężką metalową sztabą. Nie wolno było wychodzić, trzeba było zostać w swojej komnacie wysoko na wieży i przez okno obserwować, jak ojciec wsiada na konia, ogląda się jeden jedyny raz i wznosząc miecz, galopem prowadzi swoich ludzi pomiędzy wzgórza, hen, daleko, aż wreszcie pochłania go horyzont i w zasięgu wzroku pozostają jedynie zdeptane kopytami polne maki.
(Ginewra była córką króla Leodagana, który panował nad krainą zwaną Carmélide. Pewnego razu jeden z jego sąsiadów zaatakował królestwo i Leodagan zmuszony był się bronić; w sukurs przybył mu młody Artur. Carmélide zazwyczaj sytuuje się w okolicach Carhaix-Plouguer, w Bretanii, całkiem niedaleko Lasu Paimpont, który utożsamia się z lasem Brocéliande.)
*Au-delà – nazwa nieprzetłumaczalna, gdyż jednocześnie oznacza trzy różne rzeczy: dosłowne określenie używane na co dzień – “poza, dalej”; klasycznie ujęte “zaświaty”; oraz “inny świat”, krainę celtyckich elfów i wróżek, której częścią jest słynna wyspa Avalon.
Au-delà: un. « No Rest For The Wicked. powiedział
08/02/2011 @ 14:57
[...] I translated this text on my own, no one has beta read it, so it’s very possible that it contains a lot of mistakes and errors. I’ll be very grateful if you could point them out to me, so I could correct them. Also, for the curiosity’s sake, you can read the original. [...]